Streszczenie Sonetów krymskich Adama Mickiewicza
Stepy akermańskie
Utwór otwierający cykl i zarazem wprowadzający w jego tematykę. Pojawiają się tu też kluczowe motywy, które później będą nieustannie powracać w pozostałych sonetach: Pielgrzym (czy też Wędrowiec), nieustająca podróż, tętniąca ryciem przyroda.W pierwszych dwóch strofach podmiot liryczny opisuje swą podróż przez step, "śród fali łąk szumiących". Bezkresne przestrzenie stepu przyrównane są tutaj do oceanu, zaś wóz, który "nurza się w zieloność" - do łódki. Początkowo podmiot liryczny koncentruje się na tym, co widzi, jednak szybko zapadający zmrok zmusza go do posługiwania się w odbiorze otaczającej go rzeczywistości zmysłem słuchu. Wóz zatrzymuje się. W gęstniejącej ciszy słychać "ciągnące żurawie", węża, który "śliską piersią dotyka się zioła", a nawet, "kędy się motyl kołysa na trawie". Te subtelne dźwięki skłaniają podmiot liryczny do wsłuchania się w przestrzeń w nadziei wychwycenia jakiegoś głosu dobiegającego z odległej ojczyzny - Litwy. Jednak czeka go rozczarowanie: tego jednego dźwięku podmiot liryczny mimo wielkiego skupienia nie słyszy - "nikt nie woła".
Burza
W czasie morskiej podróży po okresie ciszy (opisanej w sonecie II) i spokojnej żeglugi okrętem, niesionym przez zbudzony do lotu wiatr (sonet III), zrywa się burza, która wściekle atakuje rozkołysany okręt. W ostatnim blasku słońca, które "krwawo zachodzi" toczy się walka na śmierć i życie pomiędzy rozszalałymi żywiołami a miotaną przez fale łupiną statku, wypełnioną przerażonymi ludźmi. Załoga czyni wszystko, co w jej mocy, aby uratować siebie i pasażerów, ci ostatni zaś prawie szaleją ze strachu i żegnają się z życiem, które jedynie chyba cud może ocalić. Pośród tego zamętu i chaosu tylko jeden człowiek jest obojętny wobec wszystkiego, co się wokół niego dzieje. Podróżny ów„... siedział w milczeniu na stronie
I pomyślił: szczęśliwy, kto siły postrada,
Albo modlić się umie, lub ma z kim się żegnać”
Dla tajemniczego podróżnego obraz rozszalałych żywiołów i ginących ludzi jest - jak się można domyślać - jedynie słabą reminiscencją (przypomnieniem) burzy uczuć, która rozegrać się musiała niegdyś w jego duszy. Uczucia te jednak - może przez swą gwałtowność, a może przez zbyt długi, niezwykle męczący dla psychiki podróżnego okres - już wygasły, pozostawiając tylko gorzkie poczucie beznadziejności oraz wycieńczoną wewnętrzną walką i przepełnioną rezygnacją duszę, która nie jest już w stanie reagować na zagrażające ciału niebezpieczeństwo.
Bakczysaraj
Część opisową sonetu (dwie pierwsze strofy) wypełnia obraz wymarłego i opustoszałego miasta - Bakczysaraju, które przez kilka wieków było stolicą chanów krymskich z dynastii Girajów. Wspaniałe niegdyś pałace niszczeją i pod działaniem nieubłaganego czasu chylą się ku upadkowi. "Na głuche ściany i sklepienia" wdziera się powój będący zwiastunem klęski i zniszczenia. (Niegdyś - jak głosi biblijny zapis w księdze Daniela - tajemnicza ręka w czasie uczty króla Baltazara napisała przepowiednię ruiny, klęski).Drugą część rozpoczyna zawarty w trzeciej strofie opis fontanny haremu, która "dotąd stoi cało" - opiera się działaniu czasu i natury odnoszącej nad dziełem ludzkich rąk zdecydowane zwycięstwo. Ostatnia strofa stanowi wyraz tragicznej świadomości klęski wszelkich wartości uznanych przez ludzi za wieczne i niezniszczalne wobec pozornie zmiennego i ulotnego świata przyrody. Jest w tych wersach również zawarta świadomość upokorzenia dumy, a może pychy człowieka, który mieni się być istotą posiadającą wręcz nieograniczoną władzę nad całym światem, całą naturą.
Pielgrzym
Podmiot liryczny, poprzez kontrast pomiędzy obrazem wschodniej przepysznej "krainy dostatków i krasy" a skromnymi lasami Litwy, odległej i niedostępnej dla Pielgrzyma ojczyzny, wyraża swą ogromną tęsknotę za rodzinnym krajem. W trzeciej i czwartej strofie obraz utraconej ojczyzny splata się i ściśle zespala z obrazem ukochanej przez podmiot liryczny "w dni (...) poranku" kobiety, która nadal żyje daleko stąd, w litewskiej "lubej dziedzinie".Zespolenie tych obrazów wywołuje nieodparte wrażenie, iż uczucia Pielgrzyma przenoszą się ciągle z osoby kochanki na utraconą ojczyznę i na odwrót, granica owych uczuć zaciera się. Równocześnie jednak niepewność, czy przedmiot młodzieńczej miłości pamięta jeszcze o wiernym kochanku przenosi się na ojczystą krainę, antropomorfizując ją (nadając jej ludzkie cechy) poprzez przyznanie jej zdolności do pamiętania bądź zapomnienia o stęsknionych za nią wygnańcach. Postać kochanki z kolei staje się częścią wyidealizowanego przez bolesną rozłąkę świata, który urasta do rangi utraconego na zawsze raju, pozostającego poza zasięgiem udręczonego nie kończącą się pielgrzymką Wędrowca.
Ajudah
Podmiot liryczny opisuje w pierwszej części utworu widok, który rozciąga się przed jego oczami. Stojąc na szczycie góry Ajudah może on bez przeszkód spoglądać w dół, na spienione morskie wody, które bezustannie atakują rozciągający się u stóp góry brzeg. Ów dynamiczny obraz nieokiełznanego żywiołu, który - cofając się od czasu do czasu - pozostawia na złocistym piasku "muszle, perły i korale" jest odbiciem duszy "poety młodego". Często targają nim burze namiętności, jednak po ich odejściu w niezgłębioną toń zapomnienia pozostają "nieśmiertelne pieśni", które w przyszłości będą stanowić "ozdobę (...) skroni" poety - staną się laurem, który przez wieki będzie wieńczył w ludzkiej pamięci skroń twórcy.Sonet ten stanowi podsumowanie całości cyklu. Wrażenia związane z panoramą oglądaną ze szczytu góry są metaforycznym obrazem zdystansowania się podmiotu lirycznego do jego burzliwego życia, które nie szczędziło mu i z pewnością nadal będzie go szczodrze obdarzało cierpieniami przekraczającymi często pojęcie zwykłego śmiertelnika, którego wrażliwość nie może się w żaden sposób równać z wrażliwością tak wybitnej i utalentowanej jednostki, jaką jest poeta. Wspominana z dystansu perspektywa podmiotu lirycznego i chłodnym okiem rzucone na jego życie spojrzenie prowadzi do odkrycia pewnej celowości w dolach i niedolach, jakie go podczas tego życia spotkały: wszystkie wiodły go i wiodą ku niezaprzeczalnej i - mimo wszystko - niezniszczalnej wielkości, wiecznego życia w pamięci potomnych.



